Krótko: Promocja jest prawdziwa, gdy dzisiejsza cena jest niższa niż cena, po której zestaw naprawdę sprzedawał się w poprzednich tygodniach — nie niższa od ceny przekreślonej, katalogowej ani „najniższej z 30 dni” podniesionej na miesiąc przed akcją. Sprawdzasz to jednym spojrzeniem na historię cen, nie na etykietę.
Trzy rodzaje „promocji”
Pod jednym słowem kryją się trzy różne sytuacje i warto je nazwać, zanim zaczniesz porównywać.
- Obniżka realna. Zestaw przez ostatnie tygodnie kosztował w tym sklepie 399 zł, dziś kosztuje 299 zł. Różnica jest prawdziwa i wyjdzie z Twojego portfela mniej.
- Obniżka od ceny katalogowej. Producent sugeruje 449 zł, sklep od dawna sprzedaje po 349 zł, a na Black Friday pisze „-22%” i… zostawia 349 zł. Rabat jest liczony od ceny, która w tym sklepie nigdy nie obowiązywała. Dlaczego nie liczymy rabatów w ten sposób, tłumaczymy w tekście o cenie katalogowej.
- Obniżka po podwyżce. Najtrudniejsza do wykrycia. Sklep podnosi cenę z 349 zł do 429 zł w połowie października, trzyma ją miesiąc, a w Black Friday „obniża” do 359 zł. Na etykiecie „-16%”, w rzeczywistości o 10 zł drożej niż we wrześniu. Obowiązkowy napis o najniższej cenie z 30 dni pokaże 429 zł — zgodnie z prawem, bo taka była. Prawo wymaga 30 dni; podwyżka trwała 31.
Jedyny test, który działa
Wszystkie trzy przypadki odróżnia jedna rzecz: po ile ten zestaw naprawdę sprzedawał się wcześniej. Nie po ile „kosztował” według etykiety, tylko jaka cena stała przy przycisku „kup” w zwykły wtorek we wrześniu i w październiku.
Dokładnie to zapisuje Klockometr: co noc, dla każdego obserwowanego zestawu, najniższą cenę w śledzonych sklepach. Na stronie zestawu masz wykres i jedno zdanie, które odpowiada na pytanie: przez jaką część ostatnich tygodni zestaw był tańszy niż dziś. Jeśli przez większość — to nie jest okazja, choćby etykieta krzyczała. Jeśli przez prawie żadną — jest, choćby rabat na etykiecie wynosił skromne 12%.
Ta jedna liczba załatwia wszystkie trzy przypadki naraz, bo nie obchodzi jej, co sklep napisał. Obchodzi ją tylko, co sklep brał.
Jak przygotować się przed akcją
- Zrób listę wcześniej. Trzy-pięć zestawów, które naprawdę chcesz. W dniu akcji nie ma czasu na szukanie; jest czas na sprawdzanie.
- Zapisz cenę „zwykłą”. Dla każdego zestawu zanotuj, po ile chodził w październiku — albo po prostu otwórz jego stronę u nas tuż przed akcją i zapamiętaj wykres. Podwyżka z listopada będzie wtedy widoczna gołym okiem.
- Ustal próg. „Kupuję, jeśli zejdzie poniżej X”. Próg ustalony na spokojnie chroni przed decyzją podjętą przez licznik odliczający do końca oferty.
- Sprawdź dostawę. Nasze ceny są bez kosztu dostawy, bo tylko tak da się porównać sklepy między sobą. W dniu zakupu dolicz ją sam — rabat 15 zł z dostawą za 19 zł to nie rabat.
Czego nie robić
- Nie ufaj procentom. „-40%” nie mówi niczego bez informacji, od czego liczone.
- Nie ufaj przekreśleniom. Przekreślona cena to deklaracja sklepu, nie pomiar.
- Nie kupuj z powodu licznika. Jeśli zestaw był w tej cenie w zeszłym miesiącu, będzie i w przyszłym.
- Nie porównuj z ceną katalogową. Katalogowa jest ceną sugerowaną, a nie ceną, po której ktokolwiek kupował.
Co pokaże Klockometr w tym roku
Nasza historia cen zaczęła się jesienią 2026, więc na pierwszy Black Friday wchodzimy z kilkoma tygodniami danych, nie latami. To wystarcza, żeby złapać podwyżkę zrobioną w październiku — i to jest w tym tygodniu najważniejsze. Po akcji sprawdzimy, ile obserwowanych zestawów faktycznie potaniało względem swojej mediany, a ile tylko na etykiecie, i opiszemy to w osobnym tekście. Bez teorii — z tego, co zmierzyliśmy.
3 min czytania · aktualizacja: 14 października 2026 · autor: Stary Klocek, redakcja Klockometru